Grażyna cz. 5

Kurwy, Amatorki, Laski, Prywatne Filmy Porno

Zdarzyło się to pierwszego dnia wiosny. Zajęcia w szkole prowadzone były na luzie. Uczniowie mogli przyjść ubrani w korowe stroje, na ten dzień skromne ubrania mogły wisieć w szafie. Grażynka umalowała się wyzywająco i upięła fryzurę. Wyglądała jak śliczna laleczka. Już od samego rana miała apetyt na seks. Ubrała na siebie obcisłą, czerwoną minisukienkę. Materiał ściśle opinał jej ciałko. Grażynka czuła się jakby ktoś owinął ją elastycznym bandażem. Figura w tym stroju przypominała słodki cukiereczek z bombonierki, owinięty ślicznym papierkiem. Idąc do szkoły nastolatka jak magnes przyciągała wzrok wszystkich napotkanych mężczyzn. Czerwone, wymalowane usta i buty na wysokim obcasie podkreślały kobiecość Grażynki. W zwykły dzień nauczyciele zgnoiliby ją za tak frywolny i podniecający strój. Całe szczęście, że pierwszy dzień wiosny był traktowany z przymrużeniem oka. Większość licealistek pozwoliło sobie na bardzo odważne i wyzywające stroje. W główce Grażynki kołatały się brudne i perwersyjne myśli. Chciała iść do dyrektora, aby w jego gabinecie na biurku wykręcić rubaszny numerek. Niestety dyrektor był zajęty, w sekretariacie czekały dwie mamy i trójka uczniów. Grażynka zdenerwowała się, nie było szansy na poświntuszenie w dyrektorskim gabinecie. Poszła na lekcje. Dziewczyna czuła coraz większą, wilczą chęć na miłość. Koniecznie chciała odbyć stosunek z mężczyzną. Miała już dosyć kolegów, którzy z wywalonymi jęzorami i wybałuszonymi oczami czekali na jeden gest przyzwolenia. Grażynka była jak pszczela królowa otoczona trutniami. Dwie pierwsze lekcje były to polski i geografia. Obie były prowadzone przez nauczycielki. Następna była historia. Historyk wzbudzał odrazę u Grażynki. Ślinił się, jąkał i był gruby. Preferował też chłopców. Ostatnie dwie lekcje były zajęciami fizyki. Podniecenie Grażynki wrzało i pulsowało między nogami. Na jednej z przerw musiała rączką ugasić swe silne, miłosne podniecenie. Zadzwonił dzwonek i klasa dziewczyny ustawiła się przed salą. Przyszedł profesor Biegacz. Grażynka spojrzała na nauczyciela. Fizyk był starszym mężczyzną pod siedemdziesiątkę. Emeryt, który dorabiał sobie na pół etatu. Miał dużą wiedzę i znał bardzo dobrze fizykę. Profesor był wesoły i pełen werwy. Miał drobną i wysmukłą sylwetkę ciała. Był chudy na twarzy tak, że kojarzył się z kościotrupem. Grażynka błyskawicznie podjęła decyzję. -?Muszę uwieść tego raźnego emerycika?. – pomyślała. Uczniowie weszli do klasy, przez którą wlewało się wiosenne słońce. Grażynka usiadła naprzeciw tablicy w pierwszej ławce, środkowego rzędu. Profesor zaczął sprawdzać obecność. Grażynka zauważyła jak nauczyciel spojrzał na nią z zainteresowaniem, gdy wyczytał jej nazwisko. Jego oczy szybko prześlizgnęły się po sylwetce uczennicy. Jeszcze dwa razy mężczyzna ukradkowo popatrzył na Grażynkę. Dziewczyna uśmiechała się przychylnie. Jak rosiczka kusiła swoją ofiarę. Fizyk wziął do odpowiedzi dwójkę uczniów. Oczywiście pytania w takim dniu były łatwe i pytani otrzymali wysokie oceny. Grażynka zaczęła swą misterną grę. Profesor zabrał się za prowadzenie lekcji. Fizyk pisał na tablicy. Co parę chwil odwracał się i spoglądał na klasę. Jego wzrok coraz częściej był przyciągany przez Grażynkę. Nastolatka uśmiechała się, różowym języczkiem oblizywała swe czerwone, mięsiste usta. Zachowywała się jakby lizała lizaka i na wargach został słodki cukier. Zlizywała go prowokująco. Profesor chodząc po sali zaczął dyktować. Kilka razy przechodził koło ławki Grażynki. Nastolatka rozchyliła szeroko nogi. Krótka sukienka podjechała do góry. Prawie całe uda o gładkiej, brązowej skórze wystawione były na pożądliwy wzrok staruszka. Fizyk głośno przełykał ślinę. Czerwony materiał sukienki podjechał tak wysoko do góry, że bez problemu widać było śnieżnobiały materiał majteczek Grażynki. Nastolatka pilnie notowała. Lewa dłoń leniwie przesuwała się po piersi. Grażynka nie miała staniczka, więc podrażniona sutka i brodawka wyraźnie odznaczała się na cienkim materiale ubrania. Profesor, gdy to zauważył, jego głos zadrżał, zafalował a na twarzy pojawiły się czerwone i gorące wypieki. Wreszcie zadzwonił dzwonek, co wyraźnie ostudziło zaskoczonego fizyka. Grażynka prowokująco kręcąc pupą wyszła z sali. Lekko zszokowany staruszek podziwiał pracę mięśni nastolatki. Dziewczyna poszła do ubikacji, gdzie w kabinie zdjęła majteczki i włożyła je do kieszeni. Krocze jej było gorące i pulsowało pod wpływem podniecenia. Wróciła do klasy i usiadła trzymając wytrwale szeroko rozchylone nogi. Grażynka uśmiechała się na myśl, co za rozkoszny widok przedstawia się między jej nogami. Zaczęła się druga lekcja. Pan profesor był wyraźnie roztrzęsiony, prowokującym zachowaniem uczennicy. Nauczyciel miał drżący głos, panienka zburzyła jego przedwojenne, belferskie poczucie przyzwoitości. Dwa razy wypadła mu kreda z ręki. Gdy podnosił ją z ziemi, patrzył w kierunku pierwszej ławki. Za każdym razem mógł oglądać nagie krocze Grażynki. Oczy nauczyciela błyszczały, a jego całe wątłe ciało drżało w miłosnym uniesieniu. Grażynka trzymała długopis między ustami. Ruszała go i ssała jakby to był męski członek. Staruszek wszystko to widział i musiał być mocno napalony. Starał się prowadzić lekcję, ale ciężko mu było skupić się na fizyce. Ciałko Grażynki wywołało na nim wstrząsającą reakcję. Uczennica roznieciła w nim ognisko podniecenia. Wreszcie zadzwonił dzwonek, kończąc drugą godzinę. Wszyscy uczniowie radośnie rzucili się do wyjścia. Grażynka sprytnie wymanewrowała tak, że została sama w klasie z profesorem. Dziewczyna podeszła do drzwi i zamknęła je. Fizyk uzupełniał wpis w dzienniku. Dopiero po chwili zorientował się, że przebywa w klasie sam na sam z słodką kusicielką. Był zaskoczony i lekko zdenerwowany widząc Grażynkę: -?Twoje zachowanie było skandaliczne?. -wybuchnął staruszek. Mówił dalej podniesionym głosem: -?Nie masz za grosz szacunku i poważania dla starszego mężczyzny. Przecież jestem twoim profesorem, a nie jakimś rozpalonym adoratorem. Zachowywałaś się jak wulgarna prostytutka. Co na to twoi rodzice. Jestem zbulwersowany?. Profesor pomimo wielkiej pokusy stanowczo trzymał fason. -?Oporna i wytrzymała bestia? – pomyślała Grażynka. Dalej słodko i skromnie uśmiechała się do profesora. -?Nawet nie okazujesz skruchy. Jesteś jak suka w rui. Żądza zaćmiła ci umysł. To straszne? – mówił nauczyciel. Staruszek chwycił długi, drewniany liniał. -?Powinienem zbić cię na goły tyłek, abyś nabrała pokory i cnotliwości. Skromność to bardzo ważna i chlubna cecha charakteru moja pannico?. Grażynka słysząc uwagę o biciu, posłusznie chwyciła dolną krawędź sukienki i podciągnęła ją aż do pasa. Potem podeszła do biurka i pochyliła się. Dziewczyna od pasa w górę leżała na blacie mebla. Lekko rozchylonymi nogami opierała się o podłogę. Goła pupa była mocno wypięta, wyglądała jak księżyc w pełni. -?Proszę wymierzyć mi karę.? -powiedziała pokornie Grażynka. Profesor Biegacz zupełnie zmiękł widząc takie zachowanie. -?Proszę wstać i ubrać się moja droga. Ja tylko żartowałem? -powiedział wyraźnie zmieszany i onieśmielony nauczyciel. Jednak Grażynka nie ruszała się z miejsca. Sytuacja ta była bardzo podniecająca. Nastolatka przybrała pozę uległości, jednocześnie prowokując zmysły mężczyzny. Wyglądała jak niewolnica perwersyjnie oddająca się swemu właścicielowi. Jej zgrabne nogi, kształtny tyłeczek i małe, pulchne wargi sromowe spowodowały przypływ ogromnej żądzy u profesora. Drżące ręce spoczęły na jędrnych pośladeczkach nastolatki. Długie, chude palce profesora wbijały się w sprężyste mięsko półdupków uczennicy. Nauczyciel dłonią głaskał gładką skórę na wewnętrznej stronie apetycznych ud Grażynki. Dziewczyna głośno oddychała i kilka razy cichutko jęknęła. Staruszek próbował opanować się, jednak młode ciałko nastolatki działało na niego jak silny afrodyzjak. Resztki silnej woli stopniały, gdy jego palce zawędrowały między uda dziewczyny i dotknęły wilgotnej szpareczki. Grażynka mruczała jak kotka, którą drapie się za uchem. Dłoń mężczyzny pieściła czule jej kobiecą ?perłę?. Ciało nastolatki drżało pod wpływem dotyków nauczyciela. Staruszek głośno przełykał ślinę i chrapliwie, szybko oddychał. Grażynka czuła jak palce mężczyzny pieszczotliwie przesuwają się po jej cipce. Nagle profesor Biegacz opanował się i jak oparzony cofnął rękę. -?Proszę wybaczyć. Nie powinienem tego robić. Jak najszybciej uciekaj do domu moja miła?. -powiedział zmieszany nauczyciel. Zaskoczona Grażynka wyprostowała i obróciła się twarzą do staruszka. Stała w wyzywającej pozie z sukienką zadartą aż nad pępek. Fizyk próbował patrzyć na twarz uczennicy, ale jego wzrok osunął się na dół ciała panienki. Z niemym zachwytem spoglądał na podbrzusze Grażynki. Miękkie futerko porastało jej wzgórek łonowy. Był to cudowny widok. -?Ale ja chcę się kochać z panem profesorem?. -błagalnym, słodkim głosikiem prosiła nastolatka. Staruszek zaśmiał się nerwowo. -?Trafiłaś pod zły adres. Po pierwsze to nie wypada, a po drugie jestem impotentem. Wiek robi swoje. Mój kijek nie sztywnieje, jest miękki jak galaretka. Już nie pamiętam, co to wzwód. Niestety oczy chciałyby, ale prącie nie może. Trudno moja panno nie będzie żadnych figli-migli?. Grażynka nie ustępowała. -?Ależ ja jestem pilną uczennicą. Potrafię parę sztuczek. Mam bardzo sprawne uda i rączki. Zaraz zajmę się moim kochanym staruszkiem?. – powiedziała pieszczotliwie dziewczyna. Nim nauczyciel zdążył zaprotestować, Grażynka rozpięła rozporek jego spodni i włożyła rękę w majtki mężczyzny. uczennica drugą ręką głaskała swoje włosy łonowe. Szparka jak dojrzała brzoskwinia zaczynała puszczać sok jak przejrzały owoc, domagający się konsumpcji. Grażynka sprawnie zrzuciła z siebie sukienkę. Widok gołej uczennicy rozpalił do białości profesora. Chętnie obmacywał dziewczynę, która ściągała z niego ubranie. Grażynka dzielnie zabierała się do pieszczenia uśpionej męskości profesora. Staruszek wtulił twarz w biust dziewczyny. Ssał i całował miękkie wzgórza, kwiląc przy tym jak niemowlak. Goły staruszek niezdarnie wszedł na ławkę. Jego ciało było strasznie chude i kościste. Nauczyciel leżał nagi na ławce. Trochę rozśmieszył ją skurczony członek. Trąciła go końcem palca. Postanowiła obudzić tego ?śpiocha?. Przysiadła przy staruszku. Przegarniała palcami w obfitym owłosieniu na jego chudej piersi. Przylgnęła do jego ciała ustami, wodziła po nim mokrymi wargami, zaczęła pieścić genitalia. Ucieszyła się, gdy spostrzegła, że penis raptem ożył. Grubiał, podnosił się, stawał się coraz dorodniejszy. Przyjrzała się twarzy profesora, na której pojawił się czerwony rumieniec. Posapywał głośniej, a jego członek sterczał w górę lekko przechylony w lewo, ten przechył podniecił ją najsilniej. Nie potrafiła powstrzymać gwałtownie narastającej namiętności, ani odeprzeć pokusy. Usiadła raptem na jego biodrach, wsunęła fiuta mężczyzny w pochwę. Penis był jeszcze trochę miękki, ale po kilku sekundach zrobił się twardy. Zachichotała cicho, uznając ten wyczyn za swój tryumf. Narastająca rozkosz zmusiła ją do ruchów pupą w górę i w dół. Naciskała na biodra partnera coraz silniej, by jego fallus przeniknął ją całą, dosięgając kresu cukrowej słodyczy. Kościste palce staruszka niczym szpony drapieżnego ptaka wbiły się w falujący biust Grażynki poruszającej się rytmicznie. Miętosił, ściskał i macał te miękkie, kobiece kóle. Jego dłonie pieściły jej ciało, wspomagały członka, który we wnętrzu pochwy rozrósł się jeszcze bardziej. Młoda dziewczyna gwałciła starszego mężczyznę. Grażynce chciało się śmiać. Poczuła, że lędźwie partnera wyprężyły się, jakby chciał wsunąć fleta głębiej. To zmobilizowało ją do szybszych ruchów tyłkiem. Uderzenie wytrysku w głębi ciała dziewczyny powaliło ją na klatkę piersiową staruszka. To był nokaut i bezapelacyjne zwycięstwo Grażynki. Potem jeszcze kilka razy po lekcjach zamykali się razem w klasie. Nastolatka jak szamanka odprawiała czary nad prąciem profesora. Za każdym razem odnosiła sukces, członek staruszka sprawował się rewelacyjnie i pompował gorącą spermę. Grażynka prowadziła bardzo urozmaicone życie erotyczne. Nasolatka ?wycinała? różne szalone numerki. Imieniny mamy. Były trzy pary. Popili już dobrze. Mama zawsze była leniwa, a przy ludziach lubiła popisywać się tym, że Grażynka potrafi sama podać do stołu. Dziewczyna poszła do kuchni, żeby podgrzać flaki. Po chwili do pomieszczenia wszedł 40-letni Ryszard przyjaciel jej staruszków. Dosłownie o sześć kroków piątka gości, jego żona, jej rodzice. Mężczyzna ogarnął ją ramieniem i pocałował gorąco. Jak błysk, jak prąd poraził ich jakiś dreszcz. Zupełnie bezwiednie Grażynka dała mu się obrócić, rękami oparła się o zlew. Ryszard podniósł jej sukienkę, zsunął tylko majtki i rajstopy, już dotykał czymś sprężystym krocza dziewczyny. Odsunęła się nieco. Wyglądało to jakby sama nadziała się na jego długą pikę i poczuła ją gdzieś głęboko w brzuchu. Trwało to tylko kilka minut, gdy usłyszeli wołanie mamy Grażynki. Szybkie i stanowcze ruchy mężczyzny zakończyły sprawę. Razem wnieśli parujące i gorące flaki. Rodzice załatwili Grażynce korepetycje z matematyki. Uczył ją młody, nieśmiały student. Dziewczyna podejrzewała, że był jeszcze prawiczkiem. Sprowokowała go sama. W domu ubierała się w kusy szlafroczek. On zaglądał w jej rozchylone poły dziewczęcego ubrania. Grażynka wiedziała, że z luźnych majteczek wymknął się ten jego banan i jak swoją wygiętą jędrnością naciągnął cienkie spodnie chłopaka na udzie. Miał wytrysk, bo na spodniach wykwitła plama. Ujęła go za rękę i powiodła na kanapę. Nie dbała, że pasek szlafroka rozwiązał się i partner spod oka spogląda na wynegliżowane dziewczęce ciało. Bez słowa klęknęła przed nim rozsuwając mu kolana. Posłusznie uniósł się, gdy wyłuskiwała go z majtek. Ptaszek kulił się zwiędnięty zupełnie, ale to już był problem Grażynki. Niedługo trwało, a postawiła go znów i nie mogła nadziwić się jego bananowemu kształtowi. Wyrastał gdzieś z głębin krocza i piął się twardym trzpieniem ku górze, ale w połowie uginał się łukowato i dopiero na końcu wychylał się znów ku przodowi jakby ciekawy świata. Pierwszy raz widziała taką formę. Grażynka nie mogła poprzestać na podziwianiu. Podniosła chłopca. Z rozpięcia jego koszuli wychylał się ukośnie ku górze istny pysk węża. Nagięła go pod swój brzuch. Chłopak aż jęknął. Sama pokazała mu drogę ku radościom. Wszedł odważnie, jej grota pulsowała gorącymi skurczami. Nie było jednak najwygodniej. -?Czekaj? -szepnęła Grażynka – ?położę się na fotel?. Znowu radość wchodzenia i nieśmiałe próby ruchów. Student czuł się pewnie i atakował nerwowo. Głośno pojękiwał i drżał, gdy spuszczał się w jej pochwę. Nastolatka ?obsługiwała? dwóch swoich kuzynów i wujka Miecia, którego bardzo lubiła. Każdy z nich skwapliwie wykorzystywał okazję, aby pobaraszkować sobie z rodzinną ślicznotką. Grażynka była jak przepiękny kwiatuszek z słodkim klejnociekiem między nóżkami. Dziewczyna odwiedzała też dwóch emerytów w bloku obok. Staruszkowie byli bardzo sympatyczni i mili. Grażynka lubiła kochać się z nimi. Było to jak wspinaczka wysokogórska. Heroiczny bój o męskość ich kapryśnych kutasów. Jednym z ostatnich wyskoków Grażynki było zaspokojenie ekipy hydraulików ze spółdzielni mieszkaniowej, która przyszła wymienić zlew i podłączenie w kuchni. Była pracująca sobota, więc rodzice dziewczyny byli w pracy. Grażynka leżała jeszcze w łóżku, gdy zabrzęczał dzwonek u drzwi wejściowych. Rozleniwiona i senna wpuściła do mieszkania trzech fachowców, którzy mieli zająć się rurami. Mężczyźni poszli do kuchni. Grażynka przyjrzała się im, a w jej ślicznej główce błyskawicznie zalęgła grzeszna myśl. Oprócz kuchennych rur mogli przecież sprawdzić jej ?kanalizację? między nogami. Podejrzewała, że nie będzie to trudne. Grupą kierował starszy szpakowaty facet o smutnym wyglądzie. Dwaj pozostali tytuowali go ?majstrem?. On był szefem. Drugi z hydraulików był mężczyzną w średnim wieku. Na jego twarzy rysowała się brutalność i obłuda. Gdy mężczyźni wchodzili do mieszkania to on cicho syknął do pozostałych. -?Ale słodka dupcia?. Grażynka podświadomie wyczuwała, że mężczyzna ma na nią apetyt. Ostatnim z hydraulików był chudy, wysoki chłopak o twarzy pokrytej pryszczami. Wyglądał na rówieśnika dziewczyny. Mógł być starszy od Grażynki o rok, a może nawet mniej. Mężczyźni zaczęli pracować w kuchni. Grażynka tylko przez chwilę obserwowała ich poczynania. Potem pozornie straciła zainteresowanie hydraulikami. Wyszła z kuchni. Przez ścianę słyszała sprośne komentarze mężczyzn. Wymieniali między soba rubaszne uwagi na temat jej frywolnej piżamki i ponętnego ciałka. Grażynka cichutko zaśmiała się jak przebiegła lisica. Poszła do łazienki z zamiarem wykąpania się pod prysznicem. Świadomie nie domknęła drzwi, zostawiając je leciutko uchylone na korytarz. Goła weszła do wanny i puściła wodę. Stojąc pod prysznicem wystawiała się na strumień gorącej wody. Po około pięciu minutach kąpieli spojrzała między uchylone drzwi. W szparze zobaczyła ?średniego hydraulika?. Patrzył na nią swymi zimnymi oczami. Podglądał ją bez skrupułów. Zdemaskowany przez dziewczynę nie speszył się. Wręcz przeciwnie, otworzył szerzej drzwi i wszedł do łazienki. Obserwował dziewczyną jak rekin patrzący na swoją ofiarę. Był jak polujący drapieżnik. -?Ty mała dziwko swędzi cię między nogami? Nie martw się zaraz się tobą zajmę?. -powiedział mężczyzna. Grażynka zachowywała się odważnie, nie okazywał paniki i strachu przed utratą niewinności. Facet chwycił ją za rękę i wyciągnął panienkę z wanny. Naga Grażynka ociekała wodą, gdy silny hydraulik posadził ją na pralce. Błyskawicznie zsunął spodnie i majtki. W ręku trzymał twardego i grubego penisa. Wszedł w nią brutalnie i gwałtownie. Stał przy pralce i rytmicznie, mocno rzucał biodrami, połączony genitaliami z Grażynką. Mężczyzna zachowywał się jak rozjuszony byk atakowany przez natrętne muchy. Partner był brutalny i nie silił się na czułość czy też delikatność. Ich stosunek przebiegał gwałtownie, a mężczyzna swoim zachowaniem przypominał gwałciciela. Szorstkimi dłoniami silnie ściskał i miętosił ciałko Grażynki. Gryzł i mocno ssał brodawki na szczycie apetycznych piersi nastolatki. Wbijał palce w jej uda i piersi. Dziewczyna cichutko popiskiwała, drżąc za każdym pchnięciem lędźwi partnera. Jej nogi bezwładnie zwisały z pralki. Hydraulik był sprawnym kopulatorem. Grażynka w ekstazie nóżkami oplotła go w pasie. Teraz jego członek wchodził jeszcze głębiej aż do samego końca. Wreszcie mężczyzna eksplodował. Sperma uderzyła w ścianki pochwy Grażynki. Wytrysk był obfity jak górski potok na wiosnę. Grażynka przeżyła intensywny, omdlewający orgazm. Mężczyzna zmęczył się i dyszał ciężko. Wyciągnął mokrego fallusa z jej szpareczki. O dziwo penis nadal prężył się gotowy do kolejnego szturmu. -?Chcesz zabawić się z resztą chłopaków? -zapytał mężczyzna. Dziewczyna ochoczo pokiwała głową. Hydraulik zaśmiał się lubieżnie. -?Ale z ciebie puszczalska? – skwitował zachowanie Grażynki. Nastolatka czuła się obolała po tym akcie płciowym na twardej pralce, ale jej apetyt na seks bardzo się wzmógł. Mężczyzna wziął nagą dziewczynę na ręce i zaniósł ją do dużego pokoju. Troskliwie położył Grażynkę na kanapie. -?Grzechu gdzie ty się podziewasz. Przestań się obijać i przyjdź do kuchni? -zawołał męski głos z kuchni. Mężczyzna zaśmiał się i ?puścił oczko? do Grażynki. -?Panie majster, młody chodźcie do dużego pokoju, nasza młoda gospodyni zaprasza? – hydraulik zawołał kolegów. Po pokoju weszli majster i Młody. -?O kurwa!? -wyrwało się z gardła zaskoczonego młodzieńca. Chłopak stanął jak wryty i gapił się szeroko otwartymi, wytrzeszczonymi oczami. Dolna szczęka opadła i miał otwartą buzię. Nie wyglądał zbyt inteligentnie. Grażynka wygodnie leżała na kanapie z szeroko rozchylonymi nogami. Była goła jak niemowlak zaraz po narodzinach. Gdzieś w głębokiej podświadomości dziewczyny, kryło się instynktowne pragnienie zasłonienia swej najbardziej wstydliwej części ciała. Jednak nie zrobiła tego i odważnie prezentowała swój srom. Grażynka uśmiechała się zachęcająco. Trochę obawiała się tych trzech prostych robotników. Mężczyźni uważnie i dokładnie badali wzrokiem jej ciało, wyglądali jak konsylium lekarskie nad obłożnie chorym. -?Gospodyni zaprasza do zabawy panie majster? -podlizywał się Grzechu. Grażynka czuła wilgoć między nogami, włożyła tam swoje dłonie. Delikatnie palcami chwyciła płatki warg sromowych i powoli rozsunęła je na boki. W tym wyuzdanym geście pokazała im zaczerwienione wejście do pochwy. Młody był wstrząśnięty tą prowokacją. -?Grzesiu, Młody do kuchni. Zajmijcie się robotą.? -zarządził majster. Obaj posłusznie wyszli z pokoju. Majster zamknął drzwi. Było słychać jak Młody głośno przeżywa ciałko Grażynki: -?O kurwa, ale suka. Dobiorę się do jej pipci.? Majster powoli podszedł do kanapy. Mężczyzna dwa razy uśmiechnął się do nastolatki. Dziewczyna miała zadowoloną minę typu: -?Weź mnie i zerżnij. Jestem twoja.? Majster ze swoją smutną i poważną miną przywodził Grażynce na myśl poczciwego, zatroskanego jamnika. Mężczyzna rozpiął rozporek, guzik i zsunął w dół spodnie. Po paru sekundach duże, białe majtki zjechały ku podłodze odsłaniając męskie podbrzusze. Grażynka miała przed oczami jego genitalia. Członek pęczniał i mozolnie podnosił się, nabierając wigoru i twardości. Fallus był gruby i mocarnie zbudowany. Przypominał haubicę o dużym kalibrze. Pod sztywnym prąciem swobodnie wisiał worek mosznowy sporych rozmiarów, magazynujący dwie, duże i dorodne kule jąder. Genitalia majstra kojarzyły się Grażynce z owocami: dwie pomarańcze i banan. Dziewczyna była w radosnym i żartobliwym nastroju. Miała dziwną ochotę na chichoty i śmiechy. Majster był dużym i dosyć ciężkim mężczyzną. Powoli i delikatnie wszedł na kanapę i wolno ułożył się na Grażynce. Mebel i dziewczyna jęknęli pod naporem męskiego ciała. Grażynka czuła na sobie ten słodki, ale i znaczny ciężar. Jego spory brzuch rozpłaszczył się a biodra zanurkowały pomiędzy jej uda. Grażynka podciągnęła i uniosła nogi, oplatając nimi w pasie partnera. Była gotowa i wystawiona na cios męskiego narządu. Majster zachowując powagę chwycił swojego penisa i nakierował go na cipkę panienki. Grażynka niecierpliwie wierciła się ocierając się o tą twardą pałę. Mężczyzna stanowczym i płynnym ruchem wepchnął go w pochwę dziewczyny. Nurek zatopił się w tą słodką studnię. Cały kutas znalazł się w szparce Grażynki. Majster zaczął ruszać biodrami. W dużym pokoju na kanapie rodziców, mężczyzna rytmicznie i dystyngowanie posuwał Grażynkę. Majster nie śpieszył się. Był już dość mocno zaawansowany w wieku (raczej już po pięćdziesiątce). Cicho stękał i sapał jak parowóz. Pochwa Grażynki ciasno obejmowała ruszający się członek. Ruchy penisa były nobliwe, dostojne i głębokie, docierające do samego sklepienia jamki Grażynki. Dziewczyna podrygiwała, gdy kutas wnikał w jej pochwę. Panienka pojękiwała. Grażynka przyciskała stopy do jego spoconych pośladków. Kilka razy suwający się członek obtarł o jej łechtaczkę, powodując u dziewczyny omdlewające fale rozkoszy. Grażynka przeciągle zawyła czując słodycz i szczęście. O dziwo majster nie pokusił się, aby popieścić jej biust. Rżnął ją bez bawienia się w czułości. Wreszcie z jego grubego członka buchnęła gorąca struga białego i gęstego nasienia. Lepka sperma uderzała w ścianki pochwy dziewczyny. Grażynka poczuła oszałamiający orgazm. Mięśnie pochwy w krótkich skurczach zaciskały się na twardym prąciu. Biodra dziewczyny drżały w ekstazie. Majster spisał się na medal. Mężczyzna dostojnie podniósł się z panienki i wstał. Jego członek malał i kurczył się. Na jedwabistym czubeczku perliła się biała, błyszcząca kropla spermy. Mężczyzna wsunął majtki i jego dzielny wojownik zniknął z oczu panienki. Podczas całego stosunku nie zamienili ze sobą żadnego słowa. Nie rozmawiali. Majster po zaspokojeniu chuci był lekko zmieszany i zawstydzony. Wykorzystał seksualnie Grażynkę, która z powodzeniem mogła być jego wnuczką. Miał teraz skrupuły. Spiesznie ubrał się do końca i wyszedł z pokoju. Grażynka leżała rozleniwiona, czujac między nogami obfity wytrysk starszego mężczyzny. Pomimo swego wieku majster spisał się jak zuch. Jako kochanek był mało finezyjny i dbał tylko o siebie, ale mimo wszystko dziewczyna była zadowolona z tego zbliżenia. Minęła niecała minuta, gdy do pokoju wpadli Grzechu i Młody. Obaj byli jak ogary spuszczone ze smyczy. Chłopak drżał z przejęcia, a cała twarz była czerwona i rozpalona. Grzechu zachowywał się jak dopingujący kibic. -?Na co czekasz Młody. Ruszaj się żwawo do roboty. Panienka czeka. Szybciej, pokaż jej, jaki z ciebie jebaka.? Młody dodawał sobie animuszu, głośno przemawiając do czekającej Grażynki. -?Zaraz ciebie dopadnę. Wpakuję ci mój cały interes w twoją pipę. Zobaczysz, co to znaczy porządny fiut. Stary to fajtłapa i flegmatyk, jego mały nie może równac się z moim hujem. Pewnie majster był marny, ale ja jestem dobry w te klocki.? -?Przestań pieprzyć gębą, tylko zabierz się do prawdziwego ruchania.? -niecierpliwił Grzechu. Młody nerwowo szamotał się ze spodniami. Wreszcie drżącymi rękami zsunął spodnie i slipki na dół. Jego naprężony członek elastycznie wyskoczył z majtek. Fallus Młodego był długi i cienki. Instrument chłopaka w porównaniu z ?klejnotami? majstra był świeższy i zaróżowiony. Jednak brakowało mu tej mistrzowskiej dojrzałości penisa dorosłego faceta. Nie przeszkadzało to jednak Grażynce. Młody zachęcany przez starszego kolegę rzucił się na dziewczynę. Młodzieniec był strasznie napalony. Zachowywał się chaotycznie i nerwowo. Całował dziewczynę gdzie popadło. Niespokojnie wiercił się i po omacku ruszał biodrami próbują c nacelować swoję dzidę na cel. Grażynka podejrzewała, że chłopak robi to po raz pierwszy i nie chce wsypać się przed Grzechem. Kolega tym razem gorączkowo przemawiał do niego: -?No dalej rżnij ją. Ruszaj dupą. Pokaż, co potrafisz. Wyciśnij z niej soki. Niech sika i prosi o litość. Zepsuta mała kurewka.? Młody chciał żwawo zapakować prącie w jej srom, uniósł lędźwie i szybko spuścił je w dół. Był jak jastrząb pikujący na swoją ofiarę. Zdenerwowanie i niedoświadczenie spowodowały, że miękki czubeczek jego penisa zamiast wedrzeć się pomiędzy pulchne wałeczki warg sromowych osunął się o milimetry chybiając celu. Twardy kutas przesunął się po futerku na wzgórku łonowym Grażynki. Młody poczuł miłe łaskotanie miękkich włosków. Jego członek był tak napięty, że mógł w każdej chwili wytrysnąć. Chłopak błyskawicznie ponowił próbę sforsowania sromu Grażynki. Znowu bardzo mocno i silnie pchnął biodrami, wbijając usztywniony korzeń w mokrą norkę. Trafił bez pudła. Kutas wlazł do pochwy Grażynki. Młody czuł jak łakome ciałko dziewczyny zaciska się na jego sztywnym instrumencie. Chłopak zawył z rozkoszy. -?Ruszaj tą dupą? – Grzechu boleśnie walnął go w pośladki. Młody skoczył jak dziki rumak. Mocno z wielkim animuszem rzucał lędźwiami. Jego członek kąśliwie i gwałtownie ruszał się w pochwie Grażynki. Dziewczyna wiła się pod młodzieńcem. Swój brak doświadczenia Młody maskował junackim zapałem i entuzjazmem. Pieprzył ją bardzo brutalnie. Grzechu śmiał się lubieżnie spoglądając na kochających się. Młody w przeciwieństwie do majstra od razu rzuciał się na cycuszki Grażynki. Jak drapiezny wilk macał, gniótł i ściskał te miękkie wzgórza. Deformował ich piękny kształt. Palce wchodziły głęboko piersi, spłaszczając je i wypychając sutki do przodu. Chociaż pieszczoty Młodego były drastyczne, dziewczyna czuła dzikie podniecenie. Chłopak piszczał z radości zabawiając się jej cyckami. Tymczasem Grzechu podszedł do kanapy. Rozpiął rozporek i wyciągnął swojego członak. Kutas prężył się w erekcji. Mężczyzna schylił się tak, że prącie znalazło się przy głowie dziewczyny. -?Mała mam dla ciebie lizaka? -powiedział podniecony meszczyzna. Grażynka przechyliła głowę, a partner podsunął fallusa pod same usta. Dziewczyna chwyciła narząd między wargi i zaczęła go zawzięcie ssać. Zadowolony Grzechu mruczał pod nosem. Młody chaotycznie rzucał biodrami. Chłopak energicznie całował i lizał jaj piersi. Grażynka ruszała głową pieszcząc penisa Grzecha. Coraz mocniej zaciskała wargi i brała go coraz to głębiej do buzi. Pierwszy nie wytrzymał Młody. Krzyknął jak ranne zwierzę i wytrysnął sperma. Biodra chłopaka drżały konwulsyjnie i bezwładnie. Kwiczał i chrząkał spuszczając się w głąb pochwy Grażynki. Jego członek obficie i dostatnio pompował spermę. Grzechu też doszedł do spełnienia. Nawał nasienia uderzył ją w podniebienie. Grażynka posłusznie łykała słonawy, życiodajny płyn. W pewnym momencie prącie wyskoczyło z ust. Dziewczyny i dwie strugi spermy wylądowały na jej włosach. Jej fryzura przyozdobiona była błyszczącym i lepkim nasieniem. Grażynka jako ostatnia poczuła przypływ spełnienia. Jej ciało drżało i wiło się w takt omdlewającego spełnienia. Cała trójka była zdyszana od namiętnego zbliżenia ich ciała były mokre od potu. Grażynka czuła błogie uniesienie, które przyprawiało ją o zawrót głowy. Takie ostre numerki działały na nią jak dynamit. Lubiła bardzo ordynarne zabawy damsko-męskie. Młody powoli wycofał i podniósł się. Chłopak stał z fajfusem na wierzchu. Opuścił go animusz i rezon. Młody wyglądał nieporadnie i dosyć śmiesznie. Grzechu natomiast okazał się diabłem w ludzkiej skórze. Miał dalsze pomysły.-?Ruszcie się dzieciaki zabawimy się w kanapki?. -powiedział. -?Będziemy robić jedzenie??- głupio zapytał zaciekawiony młody. Grażynka z zainteresowaniem słuchała tej rozmowy. Była ciekawa, jaką zabawę wynalazł Grzechu. -?Ale z ciebie głupek? -wyśmiał kolegę. -?Dziewczyna zagra plasterek szyneczki między nami. Widziałem takie coś na filmie porno.? -ciągnął mężczyzna. Grażynka już wiedziała, co jest grane. Grzechu chciał, aby obaj mężczyźni wzięli ją jednocześnie w odbyt i pochwę. Zabawa w dwa kanały. Męcząca, ale jednocześnie bardzo perwersyjna gra. Grażynka poczuła niepokojące mrowienie. -?Młody kładź się na podłodze.? -zakomenderował Grzechu. Chłopak położył się na dywanie. Jego samczy ?pyton? znowu miał wzwód i sterczał w górę. -?Wygląda jak maszt żagłówki.? – stwierdził Grzechu i dodał: -?No mała wsiadaj na Młodego.? Grażynka pokornie wstała z kanapy. Jej ciało było obolałe przez zmagania z dwoma partnerami. Na wewnętrznych stronach ud miała ślady pozasychanego nasienia, które wyciekło z jej cipki. Panienka przeciągnęła się lubieżnie. Dziewczyna usiadła okrakiem na lędźwiach Młodego. Chłopak czując bliskość pipki zrobił się nerwowy. Grażynka położyła się na nim. Chwyciła członka i sprawnie zaczęła upychać go między swoje nogi. Zręcznie przesunęła i nadstawiła się całym ciałem, aż kutas znalazł się w jej pochwie. Leniwie ruszała podbrzuszem, a dziewczęca studnia przesuwała się po naprężonym i nieruchomym prąciu. Męski ptaszek Młodego był mocno odchylony od pionu, ułożony prawie poziomo, pod kątem penetrował jej kobiecą szczelinę. -?Kurwa, ale mi dobrze. Rób mi tak dalej.? -wysapał rozaielony Młody. Grażynka suwała się rytmicznie i niezbyt śpiesznie. Leżeli spleceni ze sobą. Grażynka czuła za sobą przygotowania drugiego z mężczyzn. Lekki dreszcz niepokoju przebiegł jej po karku. Dziewczyna podświadomie bała się i miała respekt wobec Grzegorza. Był silnym facetem, zdolnym do przemocy i brutalności. Grażynka poczuła, że partner klęka za nią i podbrzuszem przyciska się do jej pupy. Dziewczyna zwolniła swoje ruchy, aby mężczyźnie ułatwić atak. Grzechu mocno i nieubłaganie zaczął przeć na wypietą nastolatkę. Grażynka oddychała ciężko a jej serce waliło jak przestraszonemu królikowi. Młody jeszcze nie do końca wiedział, o co chodzi. -?Pracuj mała.? -popędzał a za chwilę zajęczał: -?Kurwa coś mnie gniecie na dole. Ale ciężko. Grzechu, co ty robisz do cholery. Ciężko mi. Zmiażdżycie mi klejnoty albo złamiecie mi ptaszka.? Narzekał i lamentował jak stara baba. -?Zamknij pysk Młody. Pakuję fujarę w jej śliczną dupę. Nie bądź leniwy tylko zabierz się do pracy.? -krzyknął rozłoszczony Grzechu. Mężczyzna rochylił Grażynki i silnie upychał kutasa w brązowo-różowy otwór odbytu. Dziewczyna czuła się rozpychana i rozsadzana od dołu. Dwie męskie parówki pchały i panoszyły się w jej ciele. -?Jeeeej, jeeejkuuu.? -zawyła czując, że oba członki głęboko zagościły w pochwie i odbycie. Cała trójka tworzyła na podłodze stertę ciał. Grażynka odgrywała rolę łącznika. Zgnieciona jak naleśnik otoczona od przodu i tyłu przez partnerów. Młody sapał, ale już nie narzekał. -?Ruchańsko ekstraklasa. Dobrze maleńka. Świetnie.? Grzechu miarowo ruszał biodrami. Jego kutas ciężko pracował w ciasnym odbycie. Młody też ruszał podbrzuszem. Ruchy jego były krótkie, ale szybkie. Oba członki pracowały a worki mosznowe drżały od penetracji i uderzeń w ciałko Grażynki. Dziewczyna leżała unieruchomiona między partnerami. Twarz dziewczyny była wykrzywiona w grymasie rozkosznego cierpienia. Mocno wyczuwała oba penisy, które rozpychały się i powodowały obopólnie, że pochwa i odbyt były bardzo ciasne. Dziewczyna dyszała i bardzo głośno jęczała. Taki stosunek był katorżniczy dla młodego ciała panienki. Penisy zawzięcie wierciły i wykonywały swoją robotę. Partnerzy sapali i stękali z wysiłku. Prawie jednocześnie oba kutasy eksplodowały spermą, zalewając Grażynkę w orgazmowej powodzi. Dalszych wybryków i ekscesów już nie było. Zadowolony Grzechu poszedł pracować do kuchni. Młody ubrał się i na pożegnanie obcałował pupę i krocze dziewczyny. Grażynka leżała naga na dywanie. Czuła, że całe uda lepią się od spermy. Hydrauliczy pracowali jeszcze godzinę a potem umknęli bez pożegnania. Może dręczyły ich wyrzuty sumienia? Robota wykonana przez robotników była pierwszorzędna. Postarali się na medal. Ojciec Grażynka chwalił się ich dziełem przed znajomymi jeszcze przez pół roku. Staruszek był zupełnie nieświadomy, w jaki sposób jego córeczka zachęciła hydraulików do wykonania tak solidnej pracy. Grażynka jak wytrawna graczka trzymała kij z marchewką przed trójką wygłodniałych osiołków. Drobnym szczególikiem było to, że marchewką była jej słodka cipka. Grażynka bawiła się wyśmienicie, prowadząc bardzo wyuzdane życie. Seks był wspaniałym wypełnieniem jej dorastania. Jednak w końcu Grażynkę dosięgnął pech. Wszystko się wydało. Rodzicie odkryli, że ich słodka niewinna córeczka ma diabelskie różki. Grażynka wpadła jak śliwka w kompot, gdy ojciec nakrył ją na baraszkowaniu w kuchni razem z listonoszem. Dziewczyna bardzo lubiła doręczyciela poczty i chętnie z nim figlowała. Lisotnosz był krzepkim meszczyzną z bujną czupryną czarnych, kręconych włosów. Miał też duże, sumiaste wąsy. Pocztowiec był wesoły i pogodny. Nie stronił od zabaw z słodką Grażynką. Gdy języczkiem ?strzelał? panience minetę, jego włosy łaskotały jej krocze. Dziewczyna chichotała radośnie. Listonosz sprawnie z dużą dozą jurności kochał się z Grażynką. Kopulowali bardzo często. Owego feralnego dnia dziewczyna wpuściła go do mieszkania. Mężczyzna był tak napalony, że w ekspresowym tempie chciał zakosztować wdzięków Grażynki. Przez kilka minut żartobliwie podroczyli się ze sobą. Listonosz był bardzo przystojny i mógł podobać się płci pięknej. Przypominał Włocha lub Węgra ze swoją ciemną karnacją i białymi zębami. Grażynka z dużą aprobatą patrzyła na pęczniejący kształt w jego spodniach. Mężczyzna rozpiął rozporek, jego obrzmiały członek dostojnie wysunął się na światło dzienne. Listonosz uśmiechając się szelmowsko namawiał Grażynkę aby wzięła go do buzi. Mężczyzna zacisnął dłoń na twardym trzonku ptaszka. Penis wyglądał jakby tulił się do jego ręki. Listonosz próbował złapać Grażynkę i zniewolić ją w lubieznym uścisku. Dziewczyna jednak miała ochotę na psoty i figle. Uciekała przed nim jak łania. Jednak wreszcie dała się złapać. Mężczyzna przydybał ją w kuchni. Grażynka zaparła się szafki a partner na stojąco wszedł w nią od tyłu. Zaczęli ostrą kopulację. Mężczyzna rzucał gwałtownie biodrami. Obnażył cycki Grażynki i pracowicie pieścił uległe ciało stojącej dziewczyny. Ręce listonosza zdawały się żyć własnym życiem, poruszając się powoli i bezwstydnie niczym wielkie ślimaki. Drżały lekko, gdy obejmowały cycki partnerki. Wzburzony oddech Grażynki zmieniał kształt ciężkich, krągłych piersi, sutki twardniały wolno ciemniejąc aż stały się tak napięte, że odczuwała przeszywający ból. Ciało dziewczyny prężyło się w ekstazie. Oboje wydawali głośne jęki i okrzyki tak, że nie usłyszeli, gdy ktoś wszedł do mieszkania. Ojciec Grażynki zwabiony nienaturalnymi odgłosami zakradł się po cichu do kuchni. Stanął jak wryty a w szoku i ze zaskoczenia opadła mu dolna szczęka. Zdumiony tato stał jak zamrożony sopel. Przed jego oczami rozgrywała się gorsząca scena z słodką córeczką w roli głównej. Spółkująca para stała przy szafkach. Wypięta Grażynka opierała się mocno o mebel. Jej pupa była naga. Białe majteczki leżały na podłodze zwinięte wkoło kostek a spódniczka zadarta była do góry. Za Grażynką stał listonosz pracujący rytmicznie lędźwiami. Gruba pała męskiego penisa wychylała się z rozporka i co rusz znikała pod pośladkami pomiędzy grubymi, jędrnymi udami dziewczyny. Grażynka stała pochylona z ciężko zwisającymi piersiami, pochłonięta stosunkiem. Twarz promieniała ekstazą, pełne wargi rozchylały się a ciemne oczy błyszczały jak u kapłanki jakiegoś mistycznego rytuału. Wreszcie ojciec dziewczyny otrząsnął się z zaskoczenia: -?Co się tu dzieje do cholery.? -ryknął grożnie. Oszołomieni kochankowie odskoczyli od siebie jakby ktoś oblał ich lodowatą wodą. Pośpiesznie zaczęli doprowadzać do ładu swoją garderobę. Ojciec Grażynki błyskawicznie wyciągnął wnioski, nie było wątpliwości, że jego córeczka już dawno nie była dziewicą. Tato doskoczył do listonosza i zaczął go obrzucać oblegami. Obaj mężczyźni szarpali się. Spłoszona Grażynka przemknęła do swojego pokoju. Ponieważ ojciec dziewczyny straszył listonosza policją i prokuratorem, pocztowiec bez skrupułów, dokładnie jak na spowiedzi opowiedział mu o wszystkich grzeszkach z nastolatką. Ojciec Grażynki był zdruzgotany. Jego śliczna, słodka córeczka okazała się diablicą z nienasyconą dziurą między nogami. Gniew i wściekłość rodzica została skierowana na latorośl. Listonosz zabierając swoją torbę umknął z ?podwiniętym ogonem?. Tato wpadł do pokoju Grażynki. Grożąc i wsciekając się zaczął przesłuchiwać córkę. Zbuntowana Grażynka postanowiła nie zatajać prawdy. Ochoczo z dziką pasją opowiadała mu o swoich ekscesach. Wzburzony ojciec uderzył ją w twarz. Wywołało to u Grażynki jeszcze większą determinację. Nastolatka zachowywała się wulgarnie pogłębiając frustrację ojca. Nie szczędziła mu swoich bogatych przeżyć. W sam środek awantury weszła matka, która dowiedziawszy się o przeszłości córki była bliska zawału. Kobieta płakała ubolewając nad swoim dzieckiem. Awantury i waśnie między rodzicami a Grażynką trwały kilka dni. Dziewczyna została osaczona i ubezwłasnowolniona. Nie mogła sama wychodzić z domu, do i ze szkoły zawoził ją ojciec. Miała areszt domowy. Ojciec wystawił drzwi od jej pokoju, aby Grażynka cały czas była pod ich czujnym okiem. W trybie awaryjnym przyjechała babcia, która jak więzienny klawisz opiekowała się wnuczką. Grażynka nie miała ani chwili prywatności. Stresowało to dziewczynę i pogłębiało zarazem jej determinację. Kłóciła się z ojcem, który chciał skłonić córkę od powrotu na drogę cnoty i pokory. Groził Grażynce, że odeśle ją do klasztoru. Dziewczyna przewrotnie odpowiadała, że razem z innymi zakonnicami będzie pieścić świeczkami pogłębiajac w sobie diabła seksu. Odpowiedzi takie zaogniały stosunki między córką a rodzicami. Nastolatka była uparta i nie chciała podporządkować się woli dorosłych. To była męcząca wojna nerwów. Akurat zbliżały się wakacje i wynikł kolejny problem. Przez dwa miesiące Grażynka nie musiała chodzić do szkoły, w której spędzała dużo czasu. Miała miec wolne i trudno było rodzicom znaleźć nadzór nad ?rogatą? nastolatką. Oczywiście żaden obóz czy kolonie nie wchodziły w grę. Staruszkowie próbowali ugłaskać córkę. Grażynka jednak denerwowała ich mówiąc, że po tak długim poście bardzo chętnie zabawi się z jakimś przygodnie poznanym penisem. Słysząc to ojciec czerwieniał z wściekłości a matka szlochała i lamentowała. Grażynka nie spuszczała z tonu, chociaż bardzo brakowało jej uciech cielesnych. Czasami późno w nocy, gdy wszyscy spali dziewczyna leżąć w łóżku fantazjowała i folgowała swoim potrzebom. Piesciła się dłonią rytmicznie rzucając biodrami w górę i w dół. Jej łóżko cichutko trzeszczało a jęk rozkoszy tłumiła wciskając twarz w poduszkę. Wreszcie na poczatku lipca ojciec oznajmił tryumfującym tonem: -?Spędzisz wakacje u czubków. Mam znajomego psychiatrę, który załatwił ci miejsce w szpitalu. Będziesz pod czujną i fachową opieką. Będą starali się wyleczyć cię z tej twojej fobi seksu i grzechu. Wróci do nas kochana i grzeczna córeczka. Jeszcze nas będziesz całować po rękach?. Grażynce było wszystko jedno. Chciała wyrwać się z domu w którym panował przygnębiający nastrój. Następnego dnia ojciec zawiózł ją do szpitala, gdzie miała spędzić całe wakacje….

Sorry, comments are closed for this item.