Wizyta u ginekologa

dupy, najlepsze dupeczki, sex fotka, amatorki, amatorskie zdjęcia erotyczne, polskie laski

Opowiem Wam o mojej pierwszej wizycie u ginekologa. To było głębokie przeżycie dla młodej dziewczyny i postanowiłam je opisać… Wziełam prysznic. Po kąpieli stanęłam przed problemem w co się ubrać? Przez głowę przechodziły mi relacje koleżanek, niestety sprzeczne. Jedne mówiły, że to bez znaczenia bo i tak trzeba się rozbierać całkiem do naga, inne że dobrze jest założyć pończochy i iśc w spódnicy. „Bez przesady” – pomyślałam w duchu – „ubiorę się normalnie”. Włożyłam ładne dziewczęce majteczki i już miałam zakładać rajstopy (bo to zima była) gdy popatrzyłam na swoje stópki – dawno nie malowałam paznokci, a to co zostało po ostatnim malowaniu wyglądało bynajmniej niedbale. Nie tak nie mogę iść, była zima chodziłam w ciepłych butach i rajstopkach i nikt nie widział moich stópek, a teraz to co prawda tylko lekarz ale nie można wyglądać niechlujnie pomyślałam. Pomalowałam więc szybciutko paznokcie u stópek na czerwono (to mój ulubiony kolor), założyłam ciepłe czarne rajstopki, czarny biustonosz, białe skarpetki, jeansy, bluzke, rozpinany sweterek i już byłam gotowa. Pozostały tylko glany i kurtka…uff, dreszcz emocji przepłynał przeze mnie – to w końcu moja pierwsza wizyta u ginekologa, ale… „nie myśl o tym” – powiedziałam do siebie. Zamknęłam drzwi i wyszłam z domu. Gdy przyszłam szybciutko się zarejestrowałam, właśnie jakaś pacjentka wychodziła i nie było kolejki. Pielęgniarka zaniosła moje papiery do gabinetu i wychodząc powiedziała „Proszę wejść”. Moje serce zabiło a nogi drżały z przerażenia, spokojnie to tylko normalne badanie lekarskie powiedziałam sobie w duchu. Najlepiej szybko bez czekania – dobrze sie stało – próbowałam znaleźć pocieszenie. Weszłam do gabinetu z nieśmiałym „Dzień dobry” w głosie, które zniknęło gdzieś w uciskającym z przerażenia gardle. „Dzień dobry” – uśmiechnął się Pan doktor. Wyglądał na ok. trzydziestkę. „Proszę siadać” – powiedział wskazując na krzesło. No i w tym miejscu zaczęła się rozmowa, którą nie chcę tu do końca zanudzić. Był bardzo grzeczny i uprzejmy, pytał najpierw o ogólne rzeczy, czy to moja pierwsza wizyta, co mnie do niej nakłoniło, ogólnie o samopoczucie. W każdym razie wzbudził we mnie nawet zaufanie choć serce mi waliło zwłaszcza gdy przeszedł do poważniejszych pytań kiedy ostatnio miałam miesiączke, czy miewam ją regularnie. Najgorzej było gdy spytał czy jestem dziewicą. „Tak…” – powiedziałam nieśmiało. Powiedział coś w stylu: „Dobrze zbadajmy zatem Panią, muszę jednak Pani powiedzieć, że skoro jest Pani dziewicą badanie będzie przebiegało troszkę inaczej i może być troszkę bardziej nieprzyjemne – no rozumie Pani ja przecież nie mogę przerwać Pani błony aby zajrzeć do środka…ale prosze się nic nie martwić to tylko zwykłe badanie”. Popatrzyłam na ten dziwny fotel ginekologiczny i nogi zaczeły mi drżeć – „bądź dzielna” – dodałam sobie otuchy w duchu. „Proszę się rozebrać” – powiedział Pan doktor. Szukałam wzrokiem jakiegoś miejsca do tego celu ale chyba nic specjalnego nie zostało na to przewidziane. Koło fotela stało krzesło. No cóż zaczęłam od glanów, zanim je rozwiązałam troszkę to trwało zwłaszcza, że ręce mi się trzęsły, potem poszły spodnie, zaczeło mi się robić gorąco, skarpetki (jeju, stoje przed obcym facetem w majtkach i rajstopach!), ale dalej…rajstopy….teraz kiedy moje bose stópki stały na zimnej podlodze poczułam się już jakbym była całkiem naga i bezbronna, chwila wahania i zdjęłam majtki. Popatrzyłam nieśmiało na doktora czekając na dalsze instrukcje. „Górę też Pani bedzię uprzejma ściągnąć od razu, jest Pani pierwszy raz, musimy też zbadać Pani piersi, to bardzo ważne”. Ściągnęłam sweterek, bluzkę, a odpinając stanik odwróciłam się podświadomie tyłem do lekarza chcąc zasłonić swoje piersi – taki naturalny chyba odruch – gdy sobie uświadomiłam, że przecież pokazuję mu swoje gołe dupsko. Byłam już całkiem naga, w tym momencie jakby strach opadł – po prostu było mi już wszystko jedno, najgorsze czego sie obawiałam to już chyba za mną. Chłód i zimna podłoga spowodowały, że dreszczyk przeszedł przez moje ciałko nie oszczędzając sutków, które stwardniały. Poczułam też takie delikatne ciepło w moim kroczu…jakby pewne podniecenie. „Proszę położyć się na plecach a nogi położyć tu, na tych podpórkach”. Usiadłam, podniosłam nogę do góry i włożyłam ją na podpórkę…niestety z drugą miałam problem, bo to strasznie jakieś niewygodne i tak wysoko, lekarz wziął moją łydkę i pomógł mi ją ułożyć w podpórce. To był pierwszy szok – obcy facet mnie dotyka…po ciele przeszedł dreszcz…. Nie wiem czy dla rozluźnienia sytaucji czy jak usłyszłam też od razu z ust doktora „o pomalowane paznokcie? czerwony to mój ulubiony kolor – zaśmiał się”. Ten drobny żart rozładował napięcie. Jako odpowiedź na żart poprzebierałam moimi pomalowanymi paluszkami u stópek uśmiechając się do niego. Popatrzył na moje śliczne stópki i poszedł do regału po coś. Ja czułam się już wygodnie, nóżki co prawda miałam szeroko rozchylone ale przestało mi to przeszkadzać pomyślałam sobie w duchu…myśl pozytywnie – pomyśl, że to przecież eksyctujące eksponować swoje wdzięki przed facetem. Usiadł na krzesełku między moimi rozchylonymi nóżkami powiedział, żebym się nie denerwowałs, rozluźniła i przede wszystkim nie była spięta, zaczął mówić, że będzie teraz mnie dotykał i oglądał bo musi zobaczyć czy wszystko w porządku. Najgorzej, że nie mogłam widzieć co robi, mówił jednak cały czas do mnie a to było uspokajajace. Czułam, że dotyka mnie w kroczu, potem zaczął mnie delikatnie drażnić, nie było to bolesne…a nawet może odrobine przyjemne? Czułam jak rozchyla deliaktnie moje wargi…robiło mi się gorąco. Widziałam, że świeci tam latarką, maca i dotyka. Potem pouciskał troszkę mój brzuch…no to nie było może bardzo przyjemne. Po chwili oglądania i macania powiedział coś co brzmiało mniej więcej tak: „Dobrze. W sytuacji gdyby nie była Pani dziewicą normalnie wziąłbym takie urządzonko (tu pokazał dziwny metalowy przedmiot) i za jego pomocą rozchylił Pani pochwę abym mógł ją dokładnie zbadać w środku. W takiej jednak sytuacji nie mogę tego ze zrozumiałych powodów zrobić. „Muszę jednak panią zbadać” – kontynuował „i w tym celu musimy to zrobić jakby trochę na około – tzn będę musiał zbadać Panią od środka przez odbyt”. To mną wstrząsneło i szczerze zaskoczyło. Co? Pomysłałam w duchu. Do głowy mi coś takiego nie przyszło…no ale przecież on chyba ma racje! „Dobrze” – powidziałam drżącym głosem nie mając pojęcia co się zaraz stanie”. „Kiedy ostatnio się Pani wypróżniała” – zapytał kontynuując. „No…” – poczułam straszne zmieszanie – „Nie pamiętam, chyba….przedwczoraj” zdenerwowałam się bo właściwie to przed samym wyjściem moje ciało zaczeło się domagać, ale…nie chiało mi się wracać do toalety. „To nic nie szkodzi. Proszę wstać.” Podszedł do fotela i opuścił podpórki. „Proszę wejść na fotel i przyjać pozycję jak to mówicie „na czworaka” czyli kolana i ręce na fotelu, tyłem do mnie.” Moje serce zabiło, byłam przerażona, ale nie pozostało odwrotu. Trzęsąca się przybrałam pozycję z pupą wypiętą w kierunku lekarza. Teraz to naprawdę byłam zawstydzona i czułam się bezbronnie. Kto by pomyślał, że trudniej przyjdzie mi wypiąć pupsko niż cipkę pomyślałam w duchu. Zmienił rękawiczki wziął jakiś krem na palec i zaczął deliktanie masować mój odbyt. Proszę się rozlużnić powiedział. To bedzię okropne pomyślałam. Czułąm jak zaczyna wkładać palec ale po chwili go wycofał. „Oj nic z tego nie będzie” – powiedział – „musimy zrobić lewatywę. Proszę zaczekać.” On gdzieś poszedł a ja myślałam co to jest? Słyszałam to słowo…ale teraz z niczym mi się nie kojarzyło….gdy przyszedł już było jasne miał w ręku rurkę i taki woreczek z woda. Już nawet nie pytałam. Prosze się rozlużnić. Nawet nie wiem kiedy już końcówka rurki była w mojej pupie a on trzymał nademną woreczek z wodą. Czułam jak ciepły płyn wlewa się do mojego środka…dziwne to uczucie…takie nienaturalne…nie miałam jeszcze nigdy lewatywy….tamtędy przecież wszystko wychodzi a nie wchodzi pomyślałam filozoficznie. Zaczął bolec mnie brzuch. Jęknełam. „To normalne” – powiedział lekarz, ” proszę wytrzymać jeszcze chwilę, zostało jeszcze nie dużo wody.” Po chwili powiedział „już starczy”, wyciągnął rurkę i odłożył razem z workiem. Odetchnełabym z ulgą ale byłam spanikowana co teraz? Czułam parcie, woda się chciała wydostać, spociłam się niesamowicie, czułam jak pot spływał po moich pośladkach. Co on teraz zamierza? Nie mogę utrzymać parcia, zaraz puszcze i zapaskudze mu podłge pomyślałam ze zgrozą. „Proszę sekundkę wytrzymać” – powiedział doktor. Wziął miednicę, która stała pod fotelem i trzymał na wysokości mojej pupy. To było zbawienie, czułam takie parcie, że było mi wszystko jedno co robię i przed kim. Proszę się trochę unieść. Podniosłam nieco ręcę i … pierwszy strumien wody zmiesznanej z kałem wystrzelił w miednice trzymaną przez doktora….potem drugi i trzeci…w żołądku mi bulgotało, co za ulga. Było mi lepiej. „Ja rozumiem, że to nie przyjemne powiedział lekarz” – no ale to musi tak być żebyśmy mogli dokładnie zbadać i mieć spokój na jakiś czas. Potem mowił coś jeszcze – nie pamiętam a ja wypróżniałam sie przed nim…nawet przestało mi to przeszkadzać i znowu poczułam się pewnie. Gdy już skończyłam wziął ręcznik papierowy i zaczął mnie wycierać, także troche moje nogi i stopy bo pierwsza eksplozja z mojej pupy była taka silna że nie wszystko trafiło w miedniczkę. To było nawet przyjemne – tak facet Cię wyciera, dba o Ciebie – pomyślałam przez chwilkę. „Proszę chwilę odpocząć” powidział wychodząc z miednicą. Gdy przyszedl, już bez słów, uklękłam na fotelu i wypięłam tyłeczek wprost pod jego buzię – cała ta sytuacja zaczęła mnie już bawić. Moja pupka była już chyba tak rozepchana, że nawet nie poczułam jak włożył palec do środka, badał, wiercił, potem drugą rekę brzuch…nawet nie bolało. Wyciągnął palec i powiedział, że teraz użyje tego przyrządu co mi pokazywał wcześniej. Czy to coś metalowego chciał mi włożyć do pupy? Tak…ponownie poprosił żebym się rozlużniła i zaczełam czuć jak zimny, metalowy przedmiot wsuwa się powoli w moją wypiętą pupę. Zrobiło mi się gorąco, to uczucie było dziwne, nie bolało, … takie dziwne. Nagle przestał wsuwać i…”teraz muszę trochę rozszerzyć żebym mógł coś zobaczyć” – powiedział. Poczułam jak ten obcy przedmiot rośnie we mnie, w moim tyłku….to było takie niesamowite uczucie, było mi coraz bardziej gorąco, oddech miałam przyspieszony, poczułam jak moja cipka robi się mokra! Czy ja zwariowałam, czy to mnie podnieca, chyba tak…ta myśl mnie przerażała, bałam się własnych myśli i reakcji. Po paru sekundach wyciągnął wziernik (poźniej się dowiedziłam, że tak fachowo nazywa się ten metalowy przedmiot). „Dobrze, już nie będę Pani męczył, wszystko jest w porządku”. Zbadamy tylko jeszcze piersi i będzie się Pani mogła ubierać. Usidałam na fotelu ponownie w normalnej pozycji z nogami już opuszczonymi, kazał mi podnieść ręce do góry i dotykał dosyć mocno moje piersi. Nie bolało ale robił to mocno i przyjemne też nie było. Powiedział, że bardzo ważne jest badanie sswoich piersi przez samą kobietę, kazał mi się przyglądać jak to robi a następnie kazał mi samej spróbować. Dotykałam już kiedyś swoje piersi w przyjemniejszy sposób…. „Może się Pani ubrać” – usłyszałam. Odetchnełam z ulgą. Trochę to trwało zanim nałożyłam spowrotem rzeczy i zawiązałam glany. On w tym czasie poszedł do biurka i coś tam wypełniał. Gdy skończyłam podeszłam do biurka. Powiedział, że zbadał mnie dokładnie i wszystko jest w porządku, dobrze się rozwijam i takie tam. Powiedział żebym przyszła z wizytą za pół roku no chyba, że będę miała powody wcześniej. Zapłaciłam (to prywatny był ginekolog – mówiłam, że bez kolejki poszło) powiedziałam „Dziękuje, do widzenia”… … i już byłam w drzwiach gdy nagle usłyszałam „Pani skarpetki!” Obróciłam się i zobaczyłam swoje białe skarpetki leżące koło krzesła…no pięknie przez to całe zdenerwowanie i szok zapomniałam ubrać skarpetek! Co za plama. Już miałam je podnieść ale wyręczył mnie mój pan doktor, podniósł je ziemi wręczył mi je śmiejąc się. Co za wtopa, spalałam się ze wstydu. Doktor podawał mi moje używane skarpetki. Miałam wziąść i odejść ale powiedział „spokojnie proszę ubrać, zimno jest na polu, zmarzną Pani stopy”. Usiadłam więc jeszcze raz na krześle, rozwiązałam glany, ubrałam skarpetki na moje rajstopki, założyłam glany wiążąc je już byle jak bo doktor nie miał co robić i patrzył po prostu na moje stópki jak ubieram skarpetki a ja byłam czerwona jak burak. Skończyłam powiedziałam „Dziękuje. Do widzenia” i wyszłam z gabinetu…

Sorry, comments are closed for this item.