Wizyta handlowa

Sex, Lesbijki

Witam!
Pracuje na stanowisku handlowca w średniej firmie na terenie Lublina. Towarem którym obracam są meble biurowe. Drewniane, klejone, szklane, fornirowane, dłutowane, a nawet na zamówienie haftowane, wszystkie mogliśmy zaoferować klientowi według indywidualnych potrzeb. Dzisiaj w grafiku miałem umówione spotkanie z klientem, a właściwie klientką. Mała, acz prężna firma budowlana, chciała zakupić pełne wyposażenie dla swojego nowego oddziału. Byłem tam już dwa razy, zaprezentowałem ofertę mojej firmy, a przy okazji poznałem miłą panią dyrektor ds. zaopatrzenia – Monikę. Sympatyczna blondynka o krótkich włosach, elegancka i uśmiechnięta kobieta biznesu.
Muszę przyznać, że zrobiła na mnie bardzo miłe wrażenie. Na drugim spotkaniu przeszliśmy na ty, z czego ja jako handlowiec byłem bardzo rad.
Dzisiaj jechałem, aby sfinalizować zamówienie. Cieszyłem się już na myśl o prowizji. Lubiłem tego kontrahenta w osobie uroczej pani Moniki. Muszę się wam przyznać, że czasami myślałem o niej także na innej płaszczyźnie jak tylko zawodowej. Niby niczym szczególnym się nie wyróżniała, była przeciętnej urody, ale jej osoba oddziaływała na mnie jakimś dziwną czarem. Miała ładną okrągłą buzię, mały nosek, a z za zasłon długich rzęs i filigranowych okularów spoglądały ciemnoniebieskie oczy. Jak przystało na dyrektora Monika zawsze była ładnie uczesana i umalowana, klasa sama w sobie.
Wróciłem myślami do pierwszego spotkania.
Wiedziałem, że będę miał spotkanie z decyzyjną osobą, kobietą. Założyłem więc elegancką białą koszulą z czerwonym krawatem, symbolem pewności siebie.
Kobiety uwielbiają jak facet jest pewny siebie i robi to, co one chciałyby, aby robił, pomimo iż one tego niby nie chcą. Do tego wszystkiego grafitowy modny garnitur. Wszystko uzupełnione szykownymi dodatkami, zegarkiem, spinkami do rękawów. Noszę obrączkę ślubną, chociaż jestem kawalerem. Obrączka daje atrybut niedostępności, przez co kobiety instynktownie wpadają we współzawodnictwo. Nie używam zanadto perfum, zauważyłem, że panie wolą delikatny zapach męskiego ciała niż syntetyczne zapachy.
Gdy ją pierwszy raz zobaczyłem, siedzącą przy biurku, nie zrobiła na mnie wielkiego. Jednak, gdy wstała i kołysząc kobiecymi biodrami, w krótkiej spódniczce podeszła do mnie, przywitała się i zajęła miejsce naprzeciwko, wiedziałem już, że sprzedaż się uda. I nie pomyliłem się.
Od tych chwil bardzo często wracałem myślami do owego spotkania.
Tymczasem podjechałem pod firmę, szlaban podniósł się i zaparkowałem samochód. Wziąłem teczkę z laptopem, i wkroczyłem do sekretariatu. Odczekałem chwilę, po czym sekretarka zaprosiła mnie do gabinetu pani dyrektor. Swoją drogą sekretarka, pani Iwona, też była całkiem sympatyczna. Przed samym spotkaniem z Moniką, poczułem dziwne mrowienie w żołądku, nerwy. Coś jakbym się denerwował przed pierwszą randką. Pomyślałem sobie, że to pewnie z powodu podpisania kontraktu.
W gabinecie znajdowały się dwa połączone stoły, pierwszy konferencyjny stał na środku pokoju, drugi roboczy pani dyrektor z komputerem, drukarką i z osłoną nóg stał prostopadle do pierwszego przy oknie. Przy stole konferencyjnym przysunięte stały zwykła krzesła, natomiast przy biurku Moniki znajdował się wielki skórzany fotel dyrektorski.
I wtedy ją zobaczyłem. Wydała mi się uosobieniem kobiecości. Najchętniej chwyciłbym ją w ramiona i całował, lecz tylko uścisnąłem jej dłoń i zająłem miejsca przy stole. Wyjąłem z teczki dokumenty, papiery i inne potrzebne przedmioty. W głowie mi się kręciło, i czułem się jak w transie. Tak jakbym to nie ja znajdował się z boginią piękna w jednym pokoju, lecz tak jakbym tylko przyglądał się gdzieś z daleka. Ręce mi drżały, nogi miałem ja z waty.
Weź się w garść, weź się w garść!, powtarzałem sobie w myślach, starając się trzymać fason i nie dać nic po sobie poznać. Pani Iwona przyniosła herbatę i cukier.
Monika tymczasem wstała od swojego biurka i usiadła obok mnie przy stole konferencyjnym. Zaczęliśmy rozmowę. Patrzyła mi prosto w oczy. Podczas konwersacji powoli zbliżyła się do mnie, ściszając głos. Czułem jej zapach, jej oddech na swoim policzku, prawie jakby już mnie całowała… Nawet nie wiedziałem do końca, co mówiłem i podpisywałem, czyste szaleństwo.
Gdy już skończyliśmy, a jej podpis wylądował pod zamówieniem, Monika poprosiła mnie abym jej pomógł przy komputerze. Miała jakiś problem z podłączeniem drukarki. Oczywiście nie odmówiłem. Schowałem rzeczy do teczki i dałem nura pod jej stół. Było tam ciasno, przede wszystkim z powodu pionowej osłony biurka, która zasłaniała osobom z pokoju bałagan przewodów pod biurkiem. Sprawdzałem połączenia okablowania przy komputerze, Monika stała obok.
Wtem gwałtownie otworzyły się drzwi jej gabinetu, po czym głośno zamknęły.
- Dzień doby Pani Moniko! Rozległ się gruby męski głos.
- Słyszałem, że miałaś gościa, ale ja przychodzę z pilną sprawą. Ciągnął męski głos.
- Mów, o co chodzi Pawle, właśnie skończyłam spotkanie. Powiedziała Monika, po czym usiadła na krześle i przysunęła się do biurka, pod którym się znajdowałem.
Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Nie wiedziałem, co robić, więc siedziałem cicho w kucki pod stołem bojąc się o zdemaskowanie w tej w sumie głupiej sytuacji. Na szczęście w pokoju nie było za cicho, gdyż za oknami prowadzone były prace budowlane. Mogłem się przemieszczać w miarę swobodnie. Obróciłem się powoli, i natknąłem się na nogi Moniki.
Tymczasem Monika rozmawiała bez skrępowania, z jak się później okazało swoim szefem, tak jakby w ogóle zapomniała o moim istnieniu.
Mi po chwili, sytuacja także przestała przeszkadzać. Napawałem się widokiem jej boskich nóg. Miała na sobie czarne cienkie rajstopy, przykryte powyżej kolan, spódniczką. Na nogach miała długie czarne kozaki na wysokim obcasie. Strasznie podniecający widok. Długo się nie namyślając, zbliżyłem twarz do jej łydek. Lekko ją ugryzłem.
Usłyszałem, że wybiłem ją z rytmu zdania, lecz ona ciągnęła dalej rozmowę. To dodało mi odwagi, zacząłem lizać jej kolana i łydki, zakręciło mi się w głowie z podniecenia. Ponieważ nikt nie widział, pozwoliłem sobie lizać także jej buty na obcasie, przepadam za tym fetyszem.
Szef już kończył rozmowę i zbierał się do wyjścia, gdy do pokoju weszła pani Iwona.
Porozmawiali jeszcze chwilę, po czym szef wyszedł. Gdy tylko opuścił pokój, Iwona podbiegła szybko na palcach do Moniki i usiadła na kancie stołu.
- I jak spotkanie z tym ciachem?, Fajny, co nie! Zaszczebiotała pani Iwona. Mi od razu się spodobał, taki męski!, Kontynuowała.
- Kto?
- No, ten gość od mebli biurowych
- Iwona, zamknij drzwi na klucz. Powiedziała Monika
- nie ma potrzeby, o tej porze jesteśmy już tylko my, szef też już wychodzi.
Tymczasem ja cały czas obcałowywałem jej śliczne nogi. Próbowałem je lekko rozchylić, aby zobaczyć je w całej krasie, lecz Monika uściskiem na to nie pozwalała.
- Słuchaj Monika, Ten podarunek od ciebie to był normalnie strzał w dziesiątkę! Na początku byłam w szoku i trochę się bałam, ale to rzeczywiście działa! Muszę Ci powiedzieć, że jak wracam do domu to jestem tak napalona, że czasami już nie mogę wytrzymać! Wiesz, noszę to nawet czasami do pracy a nawet zdarza mi się wziąć to na zakupy…
Pani Iwonka szczebiocąc wypuszczała z siebie potoki słów nie dając możliwości Monice się odezwać.
Ja tymczasem śmielej zaatakowałem jej ściśnięte do siebie kolanka, i pod naporem moich dłoni, powoli ustępowała. Okazało się, że moja pani dyrektor pod rajstopami ma białe koronkowe majteczki, zobaczyłem tylko ich mały skrawek.
- A masz to teraz przy sobie? Zapytała Monika.
Iwonka po chwili ciszy bąknęła wyraźnie speszona
- Yyy, tak, mam…., właśnie nawet używam….
- Jak mogła być mi to na chwilę pożyczyć, to byłabym Ci szalenie wdzięczna. Ale potrzebuję tego teraz, wiesz, o co chodzi. Nakazującym głosem zarządziła pani dyrektor.
- Ty to jesteś odważna i wyzwolona…, podziwiam Cię za tą odwagę bycia sobą…za chwilę wrócę, muszę do toalety…szepnęła zawstydzona i wyszła z gabinetu.
Gdy koleżanka wyszła, Monika przysunęła się na krawędź krzesła i powoli rozsunęła nogi. Moim oczom ukazały się wspaniałe uda i krocze zasłonięte rajstopami i majteczkami. Czułem już jej kuszący kobiecy zapach. Z kieszeni marynarki wyjąłem ostry nożyk, taki z odrywanym brzeszczotem, do papieru. Ostrze najpierw zagłębiło się a później zaczęło rozcinać cieniutki materiał rajstop. Monika zadrżała, a na jej białych majteczkach pojawiła się plamka wilgoci. Zacząłem całować jej śliczne uda, aż dostała gęsiej skórki.
Tymczasem do gabinetu wróciła pani Iwona, bez słowa podeszła do biurka szefowej i coś jej wręczyła.
- Proszę.
- Dziękuję Ci Iwonko. Możesz teraz już wyjść. Sekretarka opuściła gabinet.
Na rajstopkach nie skończyłem, i nożykiem, delikatnie po podważeniu palcem rozciąłem materiał majteczek. Widok jej cipki był oszałamiający. Nabrzmiałe ociekające śluzem wargi sromowe same zdążyły się rozchylić a wieńczący je na górze groszek łechtaczki wyraźnie domagał się natychmiastowych pieszczot. Nie mogłem jej lizać, gdyż blat biurka był za nisko. Mogłem tylko patrzeć i wzdychać. Zacząłem na nią delikatnie dmuchać, widać, że jej się spodobało, gdyż z cipki wysączyła się kolejna kropla śluzu miłości.
Nagle rozbrzmiał dzwonek telefonu komórkowego.
- Witam panie prezesie…widzę, że myślami Pana ściągnęłam. Odebrała połączenie.
Czekałem chwilę, co się stanie. Tymczasem Monika podczas rozmowy sięgnęła po coś leżącego na stole a następnie skierowała dłoń do swojej golutkiej cipki. Przez chwilę zasłoniła mi ręką widok.
Byłem szalenie ciekawy, co tam ma. Tajemnica się wyjaśniła. Przedmiotem, o którym rozmawiały obie miłe panie były dwie wibrujące kuleczki gejszy. Ona tymczasem wpakowała sobie sama do cipki kuleczki, a po chwili wyciągnęła. I znowu włożyła, popychając jej paluszkiem do środka, i znowu wyciągnęła za sznureczek. Czynność ta powtarzała kilka razy za każdym razem wpychając kuleczki głębiej do środka. Patrzyłem na ten mistyczny spektakl i miałem wrażenie osiągnięcia orgazmu przez samo oglądanie.
Monika w tym czasie spokojnie konwersowała sobie przez telefon z jakąś ważną personą. Gdyby przez telefon można byłoby oglądać obraz…
Przejechałem ustami ostatni raz po jej seksownych czarnych kozakach, i wydostałem się spod stołu.
Ona w ogóle nie zwracała na mnie uwagi, pochłonięta trzymaniem telefonu w lewej ręce, a prawą onanizując się w najlepsze kuleczkami. Stanąłem tuż przy niej i rozpiąłem rozporek. Ona jednak nie zareagowała. Postanowiłem iść na całość, przeszedłem za nią i sam cały się rozebrałem. Byłem zupełnie nagi. Mój zaganiacz prężył się dumnie i czekał na pieszczoty.
Podszedłem do niej i przystawiłem jej pod buzię sterczącego a. Pulsował jej przed uszminkowanymi na czerwono, zajętymi rozmową ustami. Napletek sam zsunął się do połowy odsłaniając nakrwioną główkę żołędzia. Ponieważ widać była, że Monika jest zajęta zacząłem ocierać prąciem po jej lekko upudrowanym policzku. Sięgnąłem do jej szyi i piersi, odpiąłem guziki żakietu. Miała duże ładne piersi, ugniatałem je przez kilka chwil, po czym wyciągnąłem z krępującego je stanika. Miała ponętne, duże różowe suteczki. Pieszczone, sterczały na szczycie krągłych cycuszków. Monika wyglądała jak dzika amazonka, wolna kobieta, świadoma swoich pragnień, bez zahamowań i bez pruderyjna. Wiedziała, czego chciała, a chciała morza rozkoszy. Sama też umiała zadbać o swoją rozkosz.
Nie mogąc się doczekać spełnienia znowu wślizgnąłem się pod stół między jej nogi. Fotel był na kółkach, co pozwoliło mi odsunąć go trochę od biurka, a dźwignią pod siedziskiem opuściłem oparcie fotela do pozycji półleżącej. Jej nogi do tej pory oparte na podłodze położyłem na blacie stołu, przez co mogłem je rozszerzyć swobodnie. Znalazła się w pozycji bardzo dla niej wygodnej. Monika właśnie skończyła rozmowę telefoniczną, gdy pierwszy raz dotknąłem językiem do jej skarbu. Stęknęła z rozkoszy. Teraz to przejąłem rolę ciągłego wkładania i wyjmowania kuleczek, a dodatkowo zacząłem ją całować w najczulsze miejsce każdej kobiety. Stękała i wiła się z rozkoszy, głośno sapała. Mój język tańczył po całej muszelce, czesząc ją dokładnie i dopieszczając każdy milimetr kwadratowy. Cipka Moniki wylewała z siebie, niczym wodospad strumienie soków.
- Jeszcze, jeszcze, nie przerywaj! Krzyknęła. – Szybciej! Mówiąc to docisnęła moją twarz butem, aby spotęgować swoje doznania.
W ferworze szaleńczego uniesienia, naśliniłem palec i delikatnie naparłem na jej drugi otworek. Wkręcałem go powoli, i już palec wniknął na głębokość paznokcia, gdy Monika zatrzymała i wycofała moją dłoń.
- Ty tam nie dotykaj! Powiedziała pomiędzy falami rozkoszy wylewanych z cipki.
Sama natomiast sięgnęła do szuflady pod biurkiem i wyjęła wazelinę. Podczas gdy ja dalej obrabiałem jej łechtaczkę, nasmarowała sobie kakaową dziurkę. Sięgnęła ręką po kuleczki gejszy i powoli zaczęła napierać. Widziałem jak jej tyłek rozszerza się, aby przyjąć prezent. Jedna a potem druga kulka dostała się do środka, odbycik zamkną się, pozostawiając na zewnątrz tylko biały sznureczek z pętelką.
- Oooo tak, lubię jak mnie wypełniają! Jęknęła.
Przyspieszyłem pieszczoty. Język kręcący kółka na groszku, paluszek energicznie drążący w cipce, kuleczki wibrujące w pupie, to wszystko doprowadziło Monikę do orgazmu. Wygięła się w łuk, zaczerwieniała się cała, a pochwa eksplodowała sokami. Nie sądziłem, że kobieta jest w stanie tyle płynu wylać z siebie, pociekło po fotelu, po mnie, na podłogę. Opadła zmęczona na fotel, oddychała głęboko. Ja siedziałem w kucki przytulony do jej nóg.
Po pięciu minutach wstałem i z wciąż niezaspokojonym, nagrzanym penisem stanąłem obok niej. Liczyłem na rewanż francuski. Monika kocimi ruchami gładziła swoją wysiorbaną piczkę. Po chwili podniosła na mnie, a właściwie na moje przyrodzenie, wzrok. Wstała i chwyciła za rękę. Poprowadziła mnie w kąt pokoju gdzie przy ścianie stał duży skórzany fotel. Wcześniej wchodząc do gabinetu go nie zauważyłem.
Sam usiadłem na fotelu. Monika stojąc przede mną rozebrała się jak rasowa striptizerka. Zostawiła na sobie tylko czarne kozaki na wysokim obcasie. Chyba zauważyła, że mnie kręcą. Myślałem, że najpierw oralnie się zapozna z moim przyrodzeniem, lecz ona przeszła od razu do dania głównego. Weszła na fotel przodem do mnie stawiając nogi na podłokietnikach fotela. Powoli zaczęła roić przysiad zbliżając cipkę do mojego pala. Jej kochane cycuszki ze sterczącymi sutkami bujały się tuż przed moją twarzą. Wreszcie kucnęła i jej cudowna norka otuliła mojego penisa. Nigdy wcześniej nie był tak twardy i spęczniały. Szparka Moniki była wyraźnie ciaśniejsza i mój pal musiał ją odpowiednio rozepchnąć. Na początku penetracja była bardzo płytka i tylko żołądź mieścił się w środku. Gdy jej pochwa się trochę rozciągnęła, zacząłem wkładać jej coraz głębiej. A właściwie to ona dyktowała tempo, nabijając się w swoim rytmie. Ręce trzymałem jej na plecach, a później zszedłem niżej na pośladki. Palcami wyczułem wystający sznureczek. Chciałem go wyciągnąć, lecz Monika znowu mnie powstrzymała.
- Nie twoje, to nie dotykaj. Szepnęła mi do ucha.
Z pośladków skierowała moją rękę do łechtaczkę. Lubiła być pieszczona z kilku stron.
Teraz już mój penis chował się cały w jej pochwie. Monika znowu trafiła na drogę na szczyty rozkoszy. Przyspieszyła. Czułem, że mój zaganiacz jest dłuższy od jej pochwy i dobija się do samego końca. Przez ciało mojej kochanki przechodziły dreszcze.
Wtem otworzyły się drzwi do gabinetu.
- Cześć, jeszcze zapomniałam wzią….głos osoby, która weszła do pokoju zastygł jak ucięty.
Wychyliłem się z za Moniki i zobaczyłem Iwonę, stała jak zamurowana z szeroko otwartymi oczami i lekko uchylonymi ustami ze zdziwienia. Tymczasem Monika podskakiwała sobie na mnie w najlepsze. Słychać było tylko miarowe stękanie, gdy ja wypełniał.
- Przepraszam, przepraszam,…już wychodzę.. szepnęła Iwona kierując się do wyjścia.
- Iwonko, chyba czegoś zapomniałaś. Powiedziała urywanymi słowami Monika.
- Yyyy,.. może później sobie odbiorę od ciebie….. widzę że jesteś zajęta, wymamrotała sekretarka.
- Ale ja chcę abyś wzięła to teraz! Proszę wyjmij to sobie, rozumiesz?!. Rozkazującym głosem rzekła Monika, cały czas na mnie galopując.
Skarcona i speszona Iwonka podeszła do nas i ukucnęła.
Nie widziałem, co się dzieje z tyłu, ale podejrzewałem, że Iwona niewidziana przez nikogo, przyglądała się naszym pulsującym genitaliom. Jednak po chwili zabrała się za spełnianie polecenia służbowego.
- Powoli acz zdecydowanie. Po instruowała ją Monika.
Iwonka chwyciła za sznureczek i zaczęła ciągnąć. Przez ściankę pochwy czułem jak kulki przemieszczają się do wyjścia. Gdy pierwsza opuściła odbycik Moniki, przez jej ciało przeszedł dreszcz. Przy drugiej kulce tępo galopu na moim palu zmieniło się z szybkiego na szaleńczy.
Aby odciążyć Monikę i dać jej odpocząć, to ja przejąłem funkcję dominującą. Teraz to ja świdrowałem jej cipeczkę w tempie dogodnym dla mnie.
Druga kulka wyskoczyła z jej tyłeczka.
- A teraz mi tam wyliż! tylko dokładnie ! I to już! Krzyknęła głośno podniecona Monika.
- Ale …ale, tutaj jest trochę brudno…. sprzeciwiła się biedna Iwona.
- Masz mi wylizać, rozumiesz! Po tych sowach chwyciła brutalnie za włosy swoją sekretarkę i docisnęła do swojego tyłka.
- O tak, o tak, dokładnie, właśnie tak! Liż jak trzeba!
- Będziesz mi tak częściej robić. Zapowiedziała jej Monika.
Po kilku kolejnych zagłębieniach się w rozgrzaną cipkę, poczułem, że Monika dochodzi. Porwały ją szpony orgazmu, krzyknęła kilka razy i wiła się na moim prąciu jak piskorz. Końcu zesztywniała i opadła na mnie. Penis wysunął się z jej pochwy.
Już tak niewiele zostało mi do szczytowania, że musiałem się spełnić. Przesunąłem lekko Monikę na lewo i prawą chwyciłem Iwonę za włosy dokładnie tak samo jak zrobiła do jej szefowa. Przysunąłem jej buzię do nabrzmiałego penisa. Na początku nie chciała wziąć go ust, ale po kilku szarpnięciach zrozumiała, że nie ma innego wyjścia. Chciała cos powiedzieć, więc skorzystałem i natychmiast zakneblowałem ją swoim prąciem. Trzymając za włosy nadałem odpowiednie tempo. Po kilku chwilach bardzo intensywnych pieszczot doszedłem. Nasienie zbroczyło jej ładna buzię, nosek, czoło i włosy. Sperma skapywała z jej twarzy na bluzkę i dekolt.
Nie wyglądała na zadowoloną w przeciwieństwie do swojej szefowej. W końcu doszły jej nowe obowiązki…

Sorry, comments are closed for this item.